środa, 26 marca 2014

Rozdział 19

Rozdział 19


Latałam samolotem z milion razy, ale nigdy nie czułam się tak źle.
- Nathaly wszystko dobrze ? – zapytał mnie mój ukochany …
- Tak – skłamałam
- Skarbie ja wiem kiedy kłamiesz … - pocałował mnie w policzek
- Bo widzisz Max dzisiaj jest ta pełnia…
- No i wszystko już wiem – uśmiechnął się i przytulił mnie – Nie martw się wszystko będzie dobrze.
- Ciekawa jestem jak zareaguje Kajus jak się dowie, że jestem pół wilkołakiem …
- Nie martw się powiedziałem mu przez telefon na lotnisku – przytulił mnie mocniej- a właśnie … - wyjął z kieszeni mój pierścionek  z lips lazuri, który zostawiłam w Volterze po naszej kłótni.
 
 Lils Lazuri chroni wampiry przed słońcem, ale nie w ten sposób co zwykle się mówi, że słońce spala nas w słońcu, ale chroni nas przed błyszczeniem w słońcu. Przydaje się to w Volterze.
- Dzięki – powiedziałam
- Cześć Nat, Witaj Max – usłyszeliśmy za sobą głos Heidi
- Kocie* -powiedziałam i przytuliłam się do niej – Co ty tu robisz ? Znowu bawisz się w  stewardese ?
- Nie tym razem – zaśmiała się – przyniosłam coś dla tych twoich Cullenów… - Powiedziała i zaczęła grzebać w torebce. Wyciągnęła z niej sporo biżuterii z niebieskimi oczkami. Z lips lazuri – Masz i daj im. Bo wiesz ja za nimi za bardzo nie przepadam.
- Jasne kocie – Zaśmiałyśmy się a chwilę później podeszłam do Cullenów – Siemanko
- Widzę, że ktoś ma tu dobry humor – wystękał Edward – Au, Au
-Bieda jesteś Bello – zaśmiałam się
- Oj racja jęczy i jęczy – zaśmiała się
- Czy ból innych ludzi was dziewczyny śmieszy ?
- No wiesz Ed – zachichotałam – Ludzi to raczej nie… no ale ty nie jesteś człowiekiem co nie ?
- Nathaly, siostro czy ciebie ktoś kiedy kolwiek kopnął cię w zadek ?- zastękał Edzio
- Pedward, bracie – boże skąd ja mam taki dobry humor – ty to robiłeś. W kółko.
- Ooo… serio ? – zaśmiał się a później jęknął – Siorka dlaczego tobie nic nie jest.
- Właśnie? – zapytała Alice – Ruda co ty masz w rękach ?
- Po pierwsze nie mów do mnie ruda to Edzio jest rudy. Po drugie to dla was – powiedziałam i dałam im biżuterie od mojej przyjaciółki.
- O boże – zachichotała Alice  chwytając kolczyki – ale śliczne, ale nie ma wersji bez tego niebieskiego oczka ?
- Niestety Ali – zaśmiałam się – Specjalnie wam to daje bo ma to taki kamyczek, który nazywa się lips lazuri.
- Daje to co? – zapytał doktor
- Tak – zachichotałam – Nie błyszczymy się w słońcu
- Naprawdę – zdziwił się Edward zanim zdążyłam mu odpowiedzieć zadzwonił mój telefon. Dzwonił jakiś nieznany numer.
- Słucham ? Kto mówi ?

-Nathaly Mensen – usłyszałam głos, którego się nie spodziewałam 
***********************************************************************
No, więc tak... Rozdział jest strasznie okropny. Przepraszam, że tak rzadko wrzucam nowe rozdziały... Sorki.
Więc dedykuję ten rozdział osobą, które czytają to coś co zwie się blogiem...
Pozdrawiam ! i jeszcze raz przepraszam 
Klaudia

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 18

Rozdział 18

Wspomnienia


- O boże – jęknęłam – ja mam wszystkiego święcie dość.
- Ale o co chodzi ?– zapytała ponownie Bella
-Bells ja sam nie wiem… – powiedział Edward – Ja już nic nie rozumiem…
- Nat – zaczął Carlisle – Wyjaśnij to wszystko. Kim były te wilkołaki…
- Ten najstarszy to był chyba Wiktor –powiedziałam – A ten młodszy bo był mój i Edwarda brat Damon
- Czekaj, czekaj – wtrąciła Bella – To o czym ja jeszcze nie wiem ? Ed ?
-Oj Bells – zaśmiał się Edward – Teraz wiesz już o wszystkim
- O Nathaly się dowiedziałam przez przypadek bo przyjechała na twoje urodziny – powiedziała patrząc Edwardowi w oczy – I tak było już po ślubie. Poczekaj kiedy to było ?
- Po tym jak Volturii na was niby napadli – mruknęłam siadając w fotelu i biorąc szklanką z krwią czego nigdy nie robiłam przy rodzinie no oczywiście przy Carislowi , Esme, Edwardzie, Belli, Rosalie i tej całej reszcie
- Nathaly nie zapomniałaś o czymś ? – zaśmiał się Max
- Nie a co ?
- Na pewno o wszystkim pamiętasz ?
- Tak – powiedziałam i upiłam łyk krwi
- Nathaly …
- No co jestem głodna – jęknęłam
- Nie o to chodzi
- A o co  ?
- Jedziemy do Włoch  
      Oczywiście nie mogliśmy się zebrać i spóźniliśmy się na samolot i musieliśmy czekać cztery godziny. Emmett z nudów zaczął grać z Fredem, Georgem i Maxem w pokera a ja po prostu usiadłam i zaczęłam wspominać :
            Siedziałam z Maxen w komnacie gdy weszła do na Jane
- Zbierajcie się – powiedziała – Jedziemy
- O boże gdzie tym razem –jęknęłam
- zobaczycie – zaśmiała się a my razem z nią.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce i zorientowałam się kogo chcieli zgładzić i od razu poszłam do Aro
- Aro – zaczęłam – Ja dzisiaj nie walczę
-Nathaly dlaczego ?
- Bo nie chcę …
- Och  już dobrze jak tak chcesz to możesz nie walczyć – wiedziałam, że to powie zawsze robił to co chciałam – ale chociaż zostań z nami…
- Dobrze
Kiedy wyszłam z pokoju Aro (byliśmy w jakimś hotelu ) zauważyłam, że nikogo nie ma  i stwierdziłam, że pójdę poobserwować  Cullenów. Wzięłam jeden z samochodów i podjechałam ale pamiętałam, żeby nie podjeżdżać zbyt blisko bo wtedy mnie usłyszą. Zostawiłam samochód w centrum Forks i dolej pobiegłam piechotą. Kiedy dotarłam do domu Cullenów doznałam szoku był taki piękny!
Zauważyłam , że przed domem siedzi mała dziewczyna „ a jednak” pomyślałam i podeszłam trochę bliżej, ale tak aby mnie nie widzieli. Nagle poczułam zapach krwi ale jakiś inny i zorientowałam się, że ten zapach bije od dziewczynki „ Ona jest pół wampirem „ pomyślałam „ ale to nie możliwe”. Nagle usłyszałam czyjś krzyk.
- Renesmee choć do domu – to był Edward. Zauważyłam go, ale on na szczęście mnie nie… Jak ja chciałam bym teraz podejść  do niego i go przytulić. Chwilę później z domu wyszła młoda dziewczyna. Nie rozpoznałam w niej żadnego ze znanych mi Cullenów więc uznałam, że musi to być Bella.
- Choćcie już do domu – powiedziała
- jasne skarbie – odpowiedział jej mój brat
- Ja chce jeszcze chwilkę zostać – powiedziała mała swym świergotliwym głosikiem – Dobrze ?
- Oczywiście córeczko – powiedział Ed dając jej całusa w czoło i odszedł z swą partnerką. Mała podniosła się ze schodów i podbiegła w moją stronę. Spanikowałam.
- Poczekaj… - usłyszałam gdy już chciałam uciekać – Kim jesteś ?
- Nazywam się Nathaly Elizabath … Mensen – powiedziałam do małej gdy już do mnie doszła – A ty ?
- Jesteś od Volturich tak ? – zapytała ignorując moje pytanie
- Tak ale nie zamierzam z wami walczyć – powiedziałam i uśmiechnęłam się do małej.
- Nazywam się Renesmee ale wszyscy mówią do mnie Ness – wyjaśniła – Dlaczego jesteś taka podobna mojego taty ?
- Ha, ha, ha – zaśmiałam się – Twój tata jest moim bratem.
- Naprawde ? –zdziwiła się – To tak jak Ciocie Alice i Rosalie i Wujkowie Jasper i Emmett. Tyle, że tata mówił mi, że to nie jest jego prawdziwe rodzeństwo… A ty jesteś jego prawdziwą siostrą ?
- Tak Renesmee – uśmiechnęłam się do niej – ale nie mów mu, że mnie spotkałaś dobrze ?
- Dobrze – uśmiechnęła się do mnie – Przyjdziesz do nas do domu ? Babcia i dziadek ucieszą się na pewno, że przyszłaś… A oni cię znają ?
- Tak znają mnie – powiedziałam – Dziękuje Renesmee za zaproszenie, ale nie skorzystam. Słuchaj mam do ciebie prośbę …
- Jaką ?
- Nie mów Nikomu, że mnie spotkałaś dobrze?  - powiedziałam a ona kiwnęła głową – Dobra leć już do domu bo twoi rodzice zaczną się martwić
- Dobrze paaaa – powiedziała i pobiegła a ja jej pomachałam ręką na pożegnanie i sama ruszyłam stronę samochodu. Gdy byłam już powrotem w hotelu było już ciemno a Aro oznajmił nam, że jutro wyruszamy. Zgodziłam się niechętnie. Polubiłam bardzo Renesmmee, a Edwarda kocham gdyż to jest mój brat.
        Rano wyruszyliśmy do Forks. Doszliśmy do polany na, której już czekali Cullenowie i jeszcze jakieś wampiry. Patrzyłam po twarzach zebranych i nie zauważyłam ani Alice, ani Jaspera. Gdzie oni byli ? Ustałam na samym końcu naszego zgromadzenia i naciągnęłam kaptur czarnej szaty na głowę tak, żeby nikt mnie nie poznał. Na szczęście moje i Cullenów wszystko odbyło się dobrze i zostali uniewinnieni. Gdy już wracaliśmy do Włoch Aro gderał, i gderał.
Minął miesiąc „ Edward ma za parę dnu urodziny” pomyślałam i poszłam do Kajusa poprosić o przepustkę na dwa tygodnie. Bał mi ją bez szemrania i jeszcze dzisiaj zaczęłam się pakować.  Następnego dnia rano już wyjechałam.
       Wjechałam na drogę prowadzącą do domu Cullenów. Gdy już ojechałam na werandzie czekał Carlisle. Gdy wysiadłam zobaczyłam jego zdezorientowaną minę. Zauważyłam tylko, że w domu ma dole był tylko Emmett i Jasper a Reszta na gurze nie było tylko Edwarda, Belli i Ness.
- Nathaly ? To na prawde ty ? – powiedział zdziwiony doktor
- Tak to ja – powiedziałam i chwilę później byłam już w ramionach Emmetta i wisiałam w powietrzu.
- Emmett – wydyszałam – Puść mnie
- Nati jak ja cię dawno nie widziałem – zaśmiał się misiek. Zaprosili mnie do środka Esme , Alice i Rosaly mnie prawie udusiły gdy się ze mną witały.
- A gdzie jest Edward ?- zapytałam
- Zaraz przyjdzie – powiedziała Alice wychodząc z kuchni. W reku trzymał telefon.
Jakieś pięć minut później do domu wszedł Edward, Bella i Renesmee. Ta od razu pobiegła do mnie i mnie uściskała.
- Nathay – zaśmiała się mała – Ciocia kiedy przyjechałaś ?
- Niedawno – powiedziałam – Witaj Edward
- O nie – jęknął Edward – Co to coś tu robi ?
- Ehm… Edward – zaczęła Bella – A może mi powiesz kto to jest ?
- To jest mamo siostra taty – powiedziała Nesii
- Siostra taty…. ?- zdziwiła się Bella
- Nazywam się Nathaly – przedstawiłam się …
-Nathaly… żyjesz ? –zapytał Max
- Tak…

- To choć mamy już samolot….
******************************************************************
Ten Rozdział dedykuję wszystkim którzy czytają tego bloga!
Pozdrawiam Klaudia 

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 17



Rozdział 17

Niespodziewana wizyta

- Nathaly … -zaczął Edward – skąd nasz ojciec to wiedział ?
- Z tego co tu przeczytałam  -powiedziałam przerzucając kartki dziennika taty  - brat naszego ojca był wilkołakiem.
- Poczekaj. Nasz ojciec miał brata ?- zdziwił się Edi
- Tak miał, ale rodzice nie chcieli żebyśmy go poznali.
- Dlaczego ?
- Ponoć podobało mu się to no i wiesz. - opuściłam głowę chyba dałam mu jasno do zrozumienia, że on chciał żebyśmy byli z nim w Sworze.
- Czekaj – wtrącił Carlisle który po przyjściu z pracy zażądał żebyśmy mu wszytko opowiedzieli- Dlaczego tylko wy jesteście takimi hybrydami ? Dlaczego inne wilkołaki nimi nie mogą być ?
- Wilkołaki, które zostały przemienione umierają od wampirzego jadu – wyjaśniłam  - A my się urodziliśmy tacy więc to nas nie dotyczy.
- A poza leczeniem ukąszeń wilkołaków krew hybrydy ma jakieś inne właściwości ?
- Ponoć, ale to nie jest pewne krew hybrydy może cofnąć przemianę w wampira – Wyjaśniłam i wstałam z kanapy – dobra trzeba jechać do  Włoch.
- Po co ? –usłyszałam za sobą nieznany mi głos  - Co boicie się, że wilkołaki spróbują was porwać.
Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam mojego wuja Wiktora (przynajmniej przypominał mi go a raczej tego gościa ze zdjęcia ). Nagle u mojego boku pojawiła się cała rodzina.
- Kim ty jesteś ?- zapytałam próbując się upewnić, że to on.
- Oj, nie znacie mnie ? –zaśmiał się – Wasi rodzice o mnie nie wspomnieli ?
- Ty jesteś Wiktor Tak ? –zapytałam
-No widzę, że wspomnieli – powiedział – Nathaly weź powiedz tym twoim obronnym wampirką, żeby sobie poszły.
- Nie. Nie wspomnieli – powiedział Edward wychodząc z tłumu i stając obok mnie.- I oni nigdzie nie pójdą to jest nasza rodzina.
- Edward !? –zdziwił się wuj – No, no to widzę, że mamy tu dwie hybrydy.
- Mamo – wtrąciła Lily – Mogę z bliźniakami mu coś zrobić ?
- Poczekaj córeczko -  powiedziałam – zobaczymy o co mu chodzi.
- Ha, ha nasza kochana Nathaly ma dzieci – zaśmiała się druga osoba wchodząca do pokoju. Poznałam go od razu…
- Damon… - boże co on tam robi ?
- Witam moją młodszą siostrzyczkę – zaśmiał się. Jak ja dawno nie słyszałam jego głosu. – Widzę, że kogoś zabiłaś i stałaś się wilkołakiem jak ja.
- Damon – powiedziałam i spojrzałam na niego – Ja nie jestem Wilkołakiem i Edward też.
- To kim wy do cholery jesteście – powiedział
- Damon zamknij się – warknął na niego Wiktor – To są hybrydy.
- Hybrydy ? –powiedziawszy odsunął się od nas i mojej rodziny.
-Wynoście się stąd- warknęłam na nich.
 - Oj jaka jesteś niegrzeczna. – zaśmiał się Wiktor – Kogo ja tu widzę ? Syna wielkiego Marka Volturii.
- Jak się trzyma wujaszek – zaśmiał się Damon – Kajus tak ?
- Damon wynoś się stąd – warknął na niego Edward i zawtórowały wilki ( oczywiście sfora z La Push),które właśnie wpadły do pokoju.
- Jackob, Seth , Lea – powiedziałam do wilków – spokojnie po coś tu przyjechali tak ?
- Oczywiście  - znowu Wiktor się zaśmiał- chcemy, żebyście się do nas przyłączyli , a nie do tych szumowin z Włoch.
- Damy wam tydzień na zastanowienie – wtrącił Damon - Później przyjedziemy i poznamy waszą odpowiedź. – powiedziawszy to wyszli obaj z zamku.
- O co  chodzi ? –zapytała  Bella
***********************************************************************************
(*.*)
(     *      )
(            *            )
Wesołego jajka !
Oj, to nie bajka !
Przepraszam, pomyłka miała być choinka.
Więc…
Życzę karpika smacznego
Mikołaja bogatego,
Świerka radosnego,
Oraz Szczęścia i radości
Prawdziwej miłości
Wesołych Świąt !!!
Życzy Klaudia

Dedykuje ten Rozdział Weronice Wesołych świąt Ho Ho Ho

wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 16



Rozdział 16

Muszę mu wszystko tłumaczyć

  - Tak, a co to ma wspólnego z tą sprawą ? –zapytał Edward trochę wkurzony
 - Poczekaj chwilę – powiedziałam – daj skończyć.
- Dobra
- Wiesz Ed… -wyjąkałam – nie wiedziałeś o tym… ale… no e…
- Nathaly ! – krzyknął Edward – Wysłowisz się wreście
- Edward. Ja ty jesteśmy jedynymi na świecie takimi hybrydami.
- Co ? –zapytał Edward mocno zdziwiony – To niemożliwe
- Edward to jest możliwe – wtrącił Max (był wtedy ze mną w min starym domku).
- Nikt przecież u nas nie był wilkołakiem albo wampirem – widać Edwarda z szoku szybko wyciągnąć się nie da.
- Edi nasz ojciec wywodził się z rodu wilkołaka – powiedziałam – Można by powiedzieć, że nawet z rodu królewskiego. Był tak jakby rzec królem wśród nich.
- Nathaly! – oj Edzio był wkurzony – Nasz ojciec nie był wilkołakiem
- Racja
- No widzisz to po co….
- Daj skończyć – przerwałam mu – Racja nasz ojciec nie był wilkołakiem bo, żeby stać się wilkołakiem trzeba kogoś zabić. A on tego nie zrobił.
-A wy jako, że jesteście jego dziećmi – teraz Max przejął pałeczkę opowiadacza – macie po nim ten wilczy gen.
-Boże Ness – jąknął Edward – A co z nią?
- O nią się nie martw – powiedziałam – kiedy ją spłodziłeś byłeś już hybrydą i wtedy już nie można przekazywać tego genu.
- Poczekaj Nat – no w sumie teraz to jego kolej na wtrącanie – jak mogę być hybryda ?  Ja jestem wampirem.
- Ten gen nie gaśnie nawet po przemianie w wampira – wyjaśniła Jane, kurczę zapomniałam o ich obecności. – Urodziłeś się jako wilkołak a, że Carlisle cię przemienił stałeś się wampirem z genem wilkołaka.
- Zobacz Ed, kiedy po przemianie zabiłeś pierwszego człowieka uaktywniłeś ten gen – wyjaśniłam – Tak jak ja.
- Ale ja się nie przemieniam co pełnię w wilka – wtrącił mają nadzieje, że mnie przekona.
- Oj no. Przyznaj co pełnię niezbyt dobrze się czujesz ?
- No czasami
- Właśnie. No i nie przemieniasz się bo hybrydy kontrolują swoje przemiany – wyjaśniłam.
- Edward – zaczął Maxi – Nie zastanawiałeś się przypadkiem kiedyś  dlaczego jesteś szybszy nawet od nowonarodzonych ?
- Nie – zastanowił się chwilkę po czym dodał – To też ma coś wspólnego z tym ?
- Wilkołaki są szybkie co nie ? Wampiry są szybkie. Edi połącz to razem i zobacz co wyjdzie.
- Na pewno jakieś sflaczałe koło – zaśmiał się Alec  
 - Zamknij się Alec ! – krzyknęłam
- Poczekaj Nathaly –powiedział Edward – hybrydy kontrolują swoje przemiany?
- Tak. Nie ogranicza je ani klątwa słońca, ani księżyca. – wyjaśniłam
- Klątwa słońca i księżyca ?- zapytał Edi
- Oj no Edward nie mów, że nie słyszałeś o klątwie słońca i księżyca – jęknęłam – W każdej szkole dla wampirów o tym uczą.
- Po pierwsze nie byłem w żadnej szkole dla wampirów. – zapomniałam, że nie chodził do żadnej szkoły. – Po drugie są takie szkoły ?
- Są i to sporo – zaśmiałam się – no ale widać nie zasłużyłeś, żeby dostać zaproszenie z jakiejkolwiek szkoły .
- Wróćmy to tematu przemian
- Doba – boże on się robi nudny.
- Umiesz się przemieniać ?
- Nie. Pierwsza przemiana musi się odbyć w pełnię, która się odbędzie w piątek trzynastego. – wyjaśniłam
- Ale to jutro – jęknął Edward – Ale mogę się nie przemienić ?
- Nie – powiedziawszy to spuściłam głowę – pa przemiana odbędzie się nawet jeśli nie będziesz tego chciał.
- To boli ? – spytał Alec
- Ponoć bardziej niż przemiana w wampira.
- Skąd to wszystko wiesz ?- zapytał Ed
- Z dziennika taty...
*********************************************************************
Hejka co słychać ludziska. Wiem, że piszę głupoty ale na co innego nie mam pomysłu. 
Pozdrowionka wszystkim fanom Pamiętników Wampirów i Zmierzchu.
Miłego czytania !!!!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 15



Rozdział 15

    K
iedy weszłam do pokoju zupełnie mnie zatkało. Moje dzieciaki wyglądały jakby miały ze dwa miesiące a nie parę godzin.
 - Chłopaki – zaczęła Rosaly do maluchów, żeby ich uspokoić . Nagle zdałam sobie sprawę, że moje i Maxa dzieci nas nie znają.– Macie już wybrane imiona?
- Jasne –powiedział Maxi – Austin a na drugie będzie miał Edward
- Dlaczego Edward - spytała Rose patrząc to na mnie to na mojego brata
- To tradycja – wyjaśniłam ze udawaną smutną miną
Rosalie zaśmiała się- a drugiego malucha jak nazwiesz ?
- Alex –zaśmiałam się – a na drugie…
- Super, super – jęknęła Lily – będzie Srastin i Srex
- Lily – skarcił ją Max – Nie nazywaj ich tak
- Abo co ?
- wiesz mogę wynająć Setha żeby cię łaskotał do upadłego- powiedziałam i spojrzałam na moją córkę
- Dobra poddaję się – zaczęła mała  - ale pod warunkiem że zabierzecie te bachory jest tyle wolnych pokoi to dlaczego oni musza być tu ?
Usłyszawszy to wszyscy wybóchnęli śmiechem. Wszyscy oprócz Lily
       Minęły trzy miesiące moi synowie rośli Lilka też wybiła. Wyglądał na moją rówieśniczkę a bliźniak jakby mieli po 10 lat. Max i Carlisle badali ich wzrost co trzy godziny i bali się kiedy przestana rosnąć. A  poza nimi u nas wszystko było dobrze. Jedna rzecz mnie tylko wkurzyła Volturii uczynili mnie i Maxa następcami tronu jak to oni powiedzieli.
       Pewnego wieczoru kiedy siedziałam z Edwardem i Maxem i graliśmy w Monopoli (od pewnego czasu to moja ulubiona gra )  przybyli do nas piekielne bliźniaki. Mam ich dość !!!
- Co wy znowu chcecie ? – zapytałam czując że zaraz wybuchnę. Przyjeżdżali do nas  prawie co tydzień od czasu kiedy mendy z Włoch oznajmili, że jesteśmy ich następcami.
- Aro was wzywa – oznajmiła Jane
- A to nowość –zaśmiał się Max -  tego jeszcze nie było.
- Max – zaczął Alec – tu nie chodzi o to żebyście uczyli rządzić tylko o to, że mamy kłopoty.
- Jeny. Co się znowu stało ? – zapytał Max
- Pamiętasz jak toczyliśmy wojnę z wilkołakami ?
- Jasne miałem wtedy 14 lat i pojechałem na pierwszą misje. –odpowiedział – Ale co się dzieje ?
 - Krótko mówiąc mszczą się – odpowiedziała Jane
- Ale jak to – wtrąciłam – przecież prawie wszystkie wyginęły.
- Właśnie – powiedziała Jane – prawie wszystkie. Od tamtego czasu zbierają siły, żeby nas zaatakować .  
-Super – jęknęłam i rzuciłam kostką – Po prostu kocham wilkołaki.
- Stop! Czekajcie – powiedział Edward odrywając się od liczenia kasy (zawsze wygrywa pajac jeden ) – to takie prawdziwe wilkołaki co  nie ?
- Tak Ed – powiedziałam – takie od pełni.
- Oj będzie niedobrze – zaczął Max – ugryzienie wilkołaka jest dla nas śmiertelne.
- A jest jakieś lekarstwo? – zapytał Edek
- Krew hybrydy… - powiedziałam tak cicho, że Edward ledwie mnie dosłyszał.
- O nie ja nie pozwolę, żeby ktoś coś zrobił Ness ! – wrzasnął Edward
- Poczekaj Edward. Wystopuj. –przerwałam mu – To nie może być krew byle jakiej hybrydy.
- A jakiej to może być ? – zapytał podenerwowany
- Zrodzonej z wilkołaka i wampira …
- Ale takich nie ma ! –powiedział Edward
- Pamiętasz jak miesiąc temu pojechałam do naszego domu ? – zapytałam
- Tak, a co  to ma wspólnego z  tą sprawą ?

Ciąg dalszy w następnym rozdziale.

**************************************************************

I jak podoba się ? Nie miałam żadnych pomysłów, Ale coś naskrobałam.

Pozdrowienia dla czytelników !!!